Strona:Janusz Korczak - Koszałki Opałki.djvu/61

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



Mój sen.


I stało się, że nadszedł miesiąc wrzesień.

I stało się, że ubyło dnia godzin dwie minut czterdzieści.
I stało się, że powrócili mieszkańcy miast do swych zimowych legowisk...
Powrócili mieszkańcy miast, by jak co roku, zdejmować pokrowce, odprawiać i przyjmować służące, zawiązywać, odnawiać i utrzymywać stosunki, umieszczać dzieci w szkołach i trzepać meble.
Powrócili mieszkańcy miast, by kupować materjały na ubrania jesienne, chodzić na koncerty, wprowadzać panny w świat, zalepiać watą okna na zimę, kształcić dzieci i wyjmować dywany z naftaliny.
Powrócili mieszkańcy miast, by się odwiedzać i obgadywać wzajemnie, czytać modne powieści, łgać na prawo i na lewo, zakładać firanki, czyścić srebro i platery, pić fałszowane mleko, brać