Strona:Janusz Korczak - Koszałki Opałki.djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Mateczka zemdlała. Ja się rozpłakałem. Mateczka się ocknęła i zawołała:
— Cera!
I od stóp do głowy, chłodnym oblany potem, obudziłem się.


Janusz Korczak - Koszałki Opałki znak s234.png