Strona:Janusz Korczak - Koszałki Opałki.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Rozumie się, rad podobnych nie udzielam, w przeświadczeniu, że iskrę wrodzonego talentu szanować należy ku pożytkowi ogółu, że ta iskra nie powinna służyć do zapalania cygar dobrobytu dla jednostek, lecz do zapalania wielkiego stosu, gdzieby cały naród mógł gotować jajecznicę pożywną rozwoju i chwały...
Jednakże, wzruszony dolą białych murzynów pracy, owej wielotysięcznej rzeszy pracowników biur, kantorów i sklepów — chcę dać im kilka rad zbawiennych, by twarde serca pracodawców-zwierzchników zabiły silniejszą ku nim sympatją.
Pracowniczko czy pracowniku?
Nie gorliwość da ci podwyżkę pensji i hojną gratyfikację.
Nie umiejętność da ci podwyżkę pensji i hojną gratyfikację.
Ale:
Biurowy savoir vivre, którego główne punkty wnet ci wyłuszczę.
1. Przychodzisz do biura punkt o godzinie dziewiątej. Zwierzchnik wita cię mile: jesteś punktualnym. O, nieopatrzny: zadowolony już jesteś, niczego więcej nie pragniesz. Posłuchaj, co powinieneś powiedzieć.
— Przepraszam, panie naczelniku, że się tak fatalnie spóźniłem.