Strona:Janusz Korczak - Koszałki Opałki.djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


papugi: szkarłatna, niebieskoskrzydła Makao; biała z żółtym czubem-pióropuszem Kakadu; zielona Lorys, o szkarłatnych skrzydłach, obrzeżonych błękitem i blado żółtym ogonem; siwa Joko — woltyżerka i Ary z długim, klinowatym sterem.
Kolibry Safo — błyskawice, drobne, wątłe, migotliwe, jaskrawe, jak iskry żywe.
Pawie z wachlarzami stu-okiemi, dumne, lśniące, mieniące się przepychem magnatów.
Łabędzie czarne i białe płyną po małej sadzawce obszernej klatki, przeginają długie, wdzięczne, grające rosą brylantową w promieniach słońca szyje, majestatyczne, spokojne, płyną powoli i piersią szeroką wodę czystą prują.
Orzeł — tułacz samotny, zrywa się, żagle rozwija do lotu; raz uderzył powietrze, już głową sięga pułapu. Jastrząb — bandyta śledzi lot ptaków okiem chciwem. Sokół patrzy na zawieję ptactwa wzrokiem ponurym z głębokich oczodołów. Rdzawo-żółty puhacz o złocisto-żółtych oczach zamrużonych, i sęp, i szpak czarny z fjoletowym połyskiem głowy i zielonym odcieniem pleców i piersi, i sowa z wielką głową, z rogami piór na głowie i głosem ochrypłym, złowróżbnym, i mewa — żarłok, rybak i korsarz, i wrony i kruki — grabarze.
I wszystko to w oszklonym budynku ptasznika — bogacza.
I nasza kapela leśna, i daleka, i stała, przelot-