Strona:Janusz Korczak - Bankructwo małego Dżeka.djvu/150

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czasem nie. A potem mówił: »ile razy posłucham pana, mister Taft, zawsze dobrze na tem wychodzę«.
Dżek bardzo chciał się zapytać, dlaczego mister Taft, który nauczył Dżeka Dale, jak zostać bogaczem, sam jest tak biedny. Bo dawniej Dżek myślał, że każdy, kto ma sklep i tyle różnych rzeczy, jest okropnie bogaty. Ale teraz wie, że nie. Kupiec musi też za wszystko płacić i troszkę tylko zarabia. A nawet nie wszystko, co ma w sklepie, jest jego własnością, bo często hurtownik daje na kredyt, a potem żąda pieniędzy. Właśnie dlatego sklep na rogu zbankrutował wtedy.
Dżek chciał się zapytać, dlaczego Dale bogaty, a mister Taft biedny, ale się wstydził.
No i trzecia wizyta Dżeka była u woźnego szkoły. Bo jak rozdał laurki, woźny go do siebie zaprosił.
A to tak było.
Trzydziestego pierwszego grudnia o dwunastej Dżek przyszedł do szkoły. Tak było cicho i pusto i jakoś dziwnie. Właściwie Dżek przyszedł o wpół do dwunastej i dobrze zrobił, bo już Sill i Gaston czekali przed bramą. Sill zaraz wziął laurkę i różową wstążeczkę i poszedł, a Gaston został, bo i jemu podobała się szkoła, że pusta i cicha. Chciał nawet wyjść na korytarz i zawołać: »hop-hop«, czy będzie echo. Ale Dżek nie pozwolił, bo woźny może się gniewać.
Dziewczynki bardzo się cieszyły, że dostały wstążkę do przewiązania, i wogóle wszyscy byli za-