Przejdź do zawartości

Strona:Jantek z Bugaja - Blade kwiaty z wiejskiej chaty.djvu/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.
37
Blade kwiaty z wiejskiej chaty




Do mędrców.

Mędrcy świata, filozofi, dokąd wy dążycie?
Chcecie zbadać wszechświat? Boga, który dał wam życie?
Nie zbadacie, wszakże wiecie, że wszechświat bez końca,
Za wysoko wam na księżyc... a ze słońc na słońca.
Za wysoko?... co ja mówię, wszak w nieskończoności
Nie ma żadnej odległości, ani wysokości...
Chcecie atom z stopy Bożej, zdobyć w analizę,
O na darmo! mędrcy ziemi, ja wam powiem szczerze
Na najmniejszą cząstkę w stopy od Bożego ciała,
Cała ziemia wam na tygiel byłaby za mała...
Cała ziemia, wszystkie gwiazdy, księżyce i słońca,
Bo Bóg był, jest bez początku i będzie bez końca!
A dotychczas waszych badań świetne rezultaty.
To zaledwie, że dotknęły rąbka Bożej szaty.
A ta ziemia — pył wszechświatów, ten maleńki światek,
Tyle znaczy, co na błoni jeden mały kwiatek.
Mędrcy świata, filozofi!... ja wam z swojej strony,
Powiem chociem chłopak wieśniak, wcale nieuczony,
Że wszelaka waszej wiedzy mądrości zawisłość,
To nic!... — Prawda, życie, szczęście to miłość i miłość.