Strona:Jana Hr. Potockiego Podróż do Turcyi i Egiptu.djvu/112

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Aleksandryja, w któréj od dwóch dni bawiemy, ledwie nie doznała równego jak sam głód nieszczęścia; mieszkańcy ledwie nie poumierali z pragnienia, a to takim sposobem: miasto to położone jest wśród piaszczystéj pustyni, o dwie mile odległe od Nilu i od wszelkiéj wody słodkiéj. Aleksander chcąc w tém miejscu stolicę państwa swego założyć, zapobiegł téj niewygodzie wykopaniem kanału, który sprowadzał wody Nilu i razem służył do spławu wszelkich towarów. Kanał ten zatkany powoli przez niedbalstwo mieszkańców, wtenczas się tylko napełnia, kiedy wody znacznie wzbiorą. Na ten czas każdy przekopuje sobie rowy dla napojenia gruntu swego; że zaś wszystkim udzielić téj wody potrzeba: spustu tego do Aleksandryi czynić nie można jak tylko przez tydzień, co ledwie wystarcza do napełnienia ich studni, i do tego potrzeba posyłać żołnierzy: bo Arabowie, których role leżą odłogiem, gdy nie są skropione, zaraz ją do siebie zwracają. Tą razą Kiaszef, przełożony nad tą robotą, bardzo był przywiązany do Ibrahim Beja, dowiedziawszy się o nieszczęściu pana swego, pobiegł natychmiast złączyć się z nim w wyższym Egipcie i kanał cały