Strona:Jan Sygański - Historya Nowego Sącza.djvu/180

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


trwałego pokoju w tej nowej osadzie. Ludność chrześcijańska oburzona tem, że nowi przybysze coraz to dalej rozpościerają swe panowanie, staczała z nimi nieraz zacięte walki, przyczem nie obeszło się nawet bez ciężkiego pokaleczenia z obydwóch stron. W tymże roku należało do miasta 15 łanów i 7 kół zakupnych. Z pomiędzy rzemieślników trzymało się jeszcze: szewców 10, kowalów 3, rzeźników 4, płócienników 6, krawców 3, garncarzów 3, kuśnierzów 2, kotlarz, złotnik, rymarz, siodlarz, sukiennik, bednarz, stolarz, balwierz, komorników 15, przekupniów 6. Suma gólna jednego szosu tak z miasta, jako i przedmieścia, z młynów, łanów, od rzemieślników i komorników wynosiła 101 złp. 15 gr.[1].
Jeszcze smutniejsze nastały czasy za Augusta II., którego panowanie należy do najnieszczęśliwszych w historyi polskiej i przyniosło straszne klęski jak dla całego kraju, tak i dla Sandeczyzny.
Król ten zaraz na sejmie koronacyjnym w Krakowie w r. 1697 nadał wprawdzie na prośbę Wojciecha Cholewicza, burmistrza, i Pawła Użewskiego, wójta, cztery nowe jarmarki Nowemu Sączowi, a mianowicie na Zapusty, na Niedzielę Palmową, na św. Piotra i Pawła i na Podwyższenie św. Krzyża; zatwierdził niektóre przywileje, dane Sączowi przez poprzednich królów, począwszy do Zygmunta Augusta, zwłaszcza te, które nadawały miastu nadzór nad sprzedażą soli, tudzież pozwalały na urządzenie nowych jarmarków i zapewniały prawo składu i sprzedaży kruszców i soli[2]; a 19. grudnia 1697 r. zatwierdził w Krakowie przywileje i ustawy cechu tkackiego, nadane przez Zygmunta III. w Warszawie 26. lipca 1620 r.

Lecz już mało mogło to przyczynić się do podźwignienia i pomyślności miasta, skoro wskutek owego przywileju na osiedlenie się żydów w Nowym Sączu, nowi ci mieszkańcy przybywali tak licznie, iż niebawem nawet nosili się z myślą wybudowania synagogi w obrębie miasta. Już w r. 1695 krążyły po mieście uporczywe pogłoski, że żydzi sandeccy zamierzają zbudować sobie synagogę w skrytości. A co więcej, nawet Józef Lubomirski, komendataryjny opat tyniecki (1685—1700), wstawiał się za żydami, aby im wolno było bóźnicę wystawić[3]. Niestety nie podobna było przeszkodzić temu, pomimo usilnych protestów duchowieństwa miejscowego, świeckiego i zakon-

  1. Act. Castr. Rel. T. 140. p. 1103.
  2. Dokum. wyd. na sejmie koronacyjnym w Krakowie 11. października 1697.
  3. Szczątki tego listu, pisanego w zamku dąbrowskim do prałatów kollegiaty sandeckiej pod dniem 30. czerwca 1695 r., znalazłem pomiędzy aktami kościelnymi.