Strona:Jan Sygański - Historya Nowego Sącza.djvu/107

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


niego posłańca z listem, przydawszy mu za towarzysza owego szwedzkiego jeńca, pułkownika Forgwella, obdarzonego wolnością[1], aby się wstawił za poddającym się Sączem.
Z początkiem października 1655 r. wkroczyli Szwedzi do miasta pod dowództwem Forgwella, którego Jan Kazimierz przed kilku dniami z niewoli wypuścił; niebawem nadciągnęli także ochotnicy hr. Magnusa de la Gardie z swym porucznikiem Patrykiem Gordonem, i natychmiast obsadzili baszty i mury, jako też straż zamkową i bramną objęli. Komendant załogi, pułkownik Forgwell, bardzo był umiarkowanym w żądaniach swoich, w wojsku swem utrzymywał karność i porządek, to też i zwykły jarmark na św. Marcin odbył się spokojnie, i dzwoniono, jak zwykle, zwołując lud okoliczny na kupno i sprzedaż. Baszty tylko i mury zwiedził pan komendant, oprowadzony przez rajców i burmistrza ówczesnego, Joachima Raszkowicza[2]. Ale gdy w połowie listopada powołany przez swego króla, Karola Gustawa, do niego wyjechał, objął dowództwo podpułkownik Stein. Od tej chwili wszystko się zmieniło.
Powolni dotąd Szwedzi zaczęli uciskać mieszkańców różnemi daninami i ciężkiemi kontrybucyami. Sam podpułkownik dał uczuć miastu zmianę zaszłą postępowaniem swoim. Kazał sobie przynosić na zamek lane woskowe świece; posyłano mu je odtąd prawie codziennie[3]. Te łupiestwa wywołały oburzenie tak mieszczaństwa, jak i ludu wiejskiego w całej okolicy, objawiające się głośnemi groźbami, aż wreszcie wieść o znieważeniu grobów kościelnych przez stronnika szwedzkiego, szlachcica Floryana Siemichowskiego, szukającego tam ukrytych skarbów, rozjątrzyła całą ludność do ostateczności. Rzecz miała się tak:

Skoro tylko o poddaniu się Krakowa Szwedom w dniu 18. października 1655 r.[4] wieści gruchnęły, cała aryańska szlachta nad Dunajcem odżyła i podniosła głowy; cisnęła się do Szwedów, przyjmując ich z radością i wynosząc pod niebiosa, jako pocieszycieli utrapionych. Wtedy to Floryan Siemichowski, który niedawno odrzekł się wiary aryańskiej w kollegiacie, połączył się napowrót z aryanami sandeckimi, a nawet przyjął służbę pachołka u Liktyna,

  1. Distributa f. 202.
  2. Distributa f. 203.
  3. W księdze wydatków miejskich znajduję o tem zapisek 24 razy. Zwykle tam stoi: „Za świece lane Steinowi na ten czas komendantowi na miejscu Forgella“, albo „za dwie świece lane do grodu oberszterowi“. Distributa f. 203—205.
  4. Grabowski: Starożytnicze wiadomości o Krakowie str. 101.