Strona:Jan Eichhorn-Śpiewnik Powstańczy.djvu/66

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ten pierścionek, coś mi dała,
: on nie będzie w kościele, :
ja go wsadzę w lufę karabina,
: na Moskale wystrzelę. :

Oj nie będę ja, Jasiuniu,
: o tobie pamiętała, :
bo jakeś ty serca do mnie nie miał,
: to i ja nie będę miała. :




46.  Przybyli ułani.


 
Przybyli ułani pod okienko
Pukają, wołają: puść panienko!

— O Boże! A cóż to za wojacy?
— Otwieraj, nie bój się, to czwartacy.

Przyszliśmy tu poić nasze konie,
Za nami piechoty pełne błonie.

— O Jezu, a dokąd Bóg prowadzi?
— Warszawę odwiedzić byśmy radzi.

Gdy zwiedzim Warszawę, już nam pilno,
Zobaczyć to stare nasze wilno.