Strona:Jan Biliński-Nauczanie języka polskiego.djvu/158

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


UCZENIE SIĘ NAPAMIĘĆ.

Przy nauce języka ojczystego wielką rolę odgrywa uczenie się napamięć wierszy, a takie często i pięknej prozy. Programy ministerjalne w każdej klasie zalecały zadawanie napamięć. Poza wskazaniem, że ustępy, do memorowania przeznaczone, powinny odznaczać się wyższemi wartościami, żeby mogły stanowić niejako skarbczyk, którym człowiek wykształcony rozporządza, nicby o tej kwestji ze stanowiska metodycznego nie było do powiedzenia, gdyby na nauczycielu nie spoczywał obowiązek nauczyć ucznia, jak powinien sobie utwory pamięciowo przyswajać. A to rzecz bardzo ważna, bo nieraz uczeń uczy się napamięć bezmyślnie, powtarzając raz po raz urywane słowa lub strzępy zdań, póki nie nastąpi mechaniczne skojarzenie.
Naogół panuje i wśród pedagogów i wśród psychologów przekonanie oparte na doświadczeniach, że uczenie się napamięć większemi całościami odrazu jest skuteczniejsze, niż uczenie się małemi cząstkami. Przyswojenie tą drogą ma być o wiele szybsze, i co najważniejsze, trwalsze.
Poglądu tego jednak nie podzielają wszyscy bez zastrzeżeń. W ostatnich latach pojawiły się w Anglji publikacje Foxa i Wincha, które poddają ten pogląd krytyce.
Gdy Fox podzielił klasę z 24 uczniów złożoną na dwie grupy i kazał się uczyć Sonetu jednym jedną, a drugim drugą metodą, rezultaty nie wykazały podobno