Strona:Jan Biliński-Nauczanie języka polskiego.djvu/132

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


się za piecem, pod ławkami, dyżurujący nauczyciel zwymyślał ich (może słowa jego zostaną przytoczone), wyszli ociągając się, niechętni, na dziedzińcu oglądali się tylko, by czmychnąć, wtem ktoś rzucił jakiś projekt, uderzył drugiego, wywiązała się sprzeczka, wyłoniła się zabawa, ani się spostrzegli, gdzie ta pauza się podziała — jeszcze jakiś figiel i już po dzwonku, wracają dyskutując zawzięcie, obiecując sobie ciąg dalszy na następnej lekcji.
Ostatnie przykłady wkraczają w dziedzinę odtwarzania przeżyć. Przeżycie może być ujęte przedmiotowo, lub podmiotowo. Klasy niższe gimnazjum są okresem zainteresowań przeważnie przedmiotowych; spostrzeżenia zaś, wymagające introspekcji, analizy własnych przeżyć, wychodzą jeszcze poza ramy psychiczne wieku. Należy zatem ograniczać się do pierwszych, wprowadzając tu i ówdzie nieznacznie moment subjektywny. Zadawszy np. temat: “Przyjazd matki“ żądam bardzo dokładnego opisu momentów towarzyszących, nie dziwię się jednak, jeżeli uczeń cały splot uczuć własnych, z tym faktem związanych, ujmie w słowa „bardzo się cieszyłem“, bo stan uczuciowy jest dla niego jeszcze czemś jednolitem. Naprowadzać na dokładniejsze ujęcie strony uczuciowej można w ten sposób, że opis oprze się o jakiś ustęp, w którym przeżycia analogiczne były szczegółowiej ze strony uczuciowej przedstawione. Nie zalecam jednak częstszego stosowania takich ćwiczeń, gdyż będą one bądź co bądź forsownem wyciąganiem ucznia z jego duchowej sfery i będą miały piętno sztuczności. Z temi rzeczami lepiej poczekać, aż z rozwojem duchowym rozwinie się zdolność silniejszego różnicowania psychicznych przeżyć.