Strona:Jan Biliński-Nauczanie języka polskiego.djvu/110

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Nie zaniedbywać też zwracania uwagi na miejsca, gdzie autor każe coś widzieć i takie, gdzie apeluje do zmysłu słuchu, (np. koniec księgi III Pana Tadeusza.) Może się zdarzyć, że czasem powonienie zostanie podrażnione, — niech uczeń wie, że autor to robi celowo, niech podpatruje robotę i intencje autora.
Nie przejść bez szczególnego zwrócenia uwagi nad takiemi miejscami:

Czasem poranny wietrzyk, gdy ze wschodu wionie,
Zrywa wianki i rzuca na klęczących skronie,
I rozlewa jak z mszalnej kadzielnicy wonie“.

Lub:

I powietrze dokoła tryśnie aromatem“.

Lub:

Dzięcioł na jedlinie
Stuka zlekka i znowu odlatuje, ginie,
Schował się, ale dziobem nie przestaje pukać,
Jak dziecko, gdy schowane woła, by go szukać“.

Te wszystkie ćwiczenia, uzgodniające treść z formą, będą znakomitem przygotowaniem do głębszych dociekań na stopniu wyższym nad zagadnieniami stylu: konkretnego i abstrakcyjnego, zmysłowego i uduchowionego, zgodnego z rzeczywistością i potęgującego, zwięzłego i rozlewnego, przedmiotowego i subjektywnego, zrównoważonego i żywiołowego.
Czy oba rozbiory, treści i formy, mają być prowadzone oddzielnie Czy razem, zależy od warunków. Zwykle odbywają się równocześnie, bo objaśnienia ze strony formalnej potęgują wrażenie, wywołane treścią zresztą każdy utwór ma swoje prawa, — wiele też znaczy indywidualność nauczyciela.
Do nabycia wyżej wskazanych walorów zmierzało postępowanie, które nastąpiło po odczytaniu całości. Metodycznie zaś wyglądało to w ten sposób: Podzieliłem utwór na części, tworzące jakąś całość, kazałem kolejno