Strona:Jan Biliński-Nauczanie języka polskiego.djvu/048

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


że trzeba go od niego przemocą odrywać i czynić pytanie tylko wskazówką, ku jakiej treści ma się zkolei jego myśl kierować. Gdy np. opisując tablicę, zapytam: z jakiego materjału? jaki jej kształt? jaki kolor? — uczeń nazbyt pochopnie odpowiada: jest z materjału drewnianepo, jej kształt jest okrągły, jej kolor jest czarny, a chodzi właśnie o to, by powiedział: jest drewniana, okrągła, biała. Za wszelką cenę trzeba zwalczać w uczniu dążność do podejmowania pytania nauczyciela, do niewolniczego opierania się na niem, co mu nie pozwala na samodzielne formułowanie, zwalcza się ją zaś przez to, te właśnie nie przyjmuje się odpowiedzi zawierającycych pytanie nauczyciela, że wielokroć gdy chodzi o dłuższy opis czy opowiadanie, pomaga się uczniowi nie pytaniami, lecz luźnemi wyrazami — lub zdaniami, będącemi dyspozycją ucznia. Lepiej często sugestywnie niejako podsuwać uczniowi, o czem ma mówić, może nawet tylko wskazać ręką na pewien szczegół, jeżeli się ma omawianą rzecz przed oczyma — niż formułować wprost pytanie.
Streszczając powiemy, że należy wystrzega się wszelkiej przesady. Żądanie zdań kompletnych będzie się odnosiło przedewszystkiem do tego, by nie dopuszczać kiwnięcia głową zamiast odpowiedzi, jakiegoś mamrotania, monosylab, strzępków zdań, mowy posiekanej, porwanej, bezkształtnej. Bezpośredniość odpowiedzi będziemy rozumieli w ten sposób, że ma by równoważna z pytaniem co do treści, a nie co do formy. Czasem wystarczy jedno słowo, bardzo często jasne, poprawnie zbudowane zdanie, a najczęściej będzie nam chodziło o to, by odpowiedzią ucznia na pytanie był szereg logicznie związanych zdań.
Jak przy pytaniach tak i tu na zakończenie nie od rzeczy będzie podać kilka rad praktycznych.