Strona:Jan Biliński-Nauczanie języka polskiego.djvu/035

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nad stosunkiem do koncertu Wojskiego; do podobnych przypomnień i porównawczych refleksyj mogą mnie skłonić postacie ludzkie np. Robak i Kmicic, Dyndalski i Gerwazy itd. Pamiętać i wszelkiemi sposobami starać się, by rzeczy nowe nie były rzeczami absolutnie nowemi, by wiązać jedne z drugiemi, by wytwarzać w umyśle ucznia jedność.
Dalszym postulatem dydaktyki ogólnej jest nauczanie praktyczne, t. zn. takie, by miało jak najwięcej łączności z życiem. Wiedza ma się stać umiejętnością, która człowieka usprawnia w życiu bądź przez swoją materjalną wartość, bądź przez to, że wytwarza w nim dyspozycje, uzdolniające do jak najlepszego orjentowania się w zjawiskach życia jednostkowego i zbiorowego, jak najintensywniejszego i najpożyteczniejszego wypełnienia miejsca swego w świecie.
Postulat ten ma przy nauce języka polskiego pełne zastosowanie. Wyrabianie samodzielności myślenia, umiejętność władania językiem, rozwijanie wszystkich władz duszy, ukulturalnienie wewnętrzne, wprowadzenie w dziedzinę kultury narodowej, pełne i konkretne ujmowanie zjawisk życia, szczepienie ideałów — to właśnie poza pewnemi materjalnemi wiadomościami, dostarczonemi przez naukę języka polskiego, owa praktyczność tej nauki, oczywiście pojęta szeroko i nie utylitarnie.
Jeszcze jedną zasadę wygłosiłbym dla polonisty, na pozór paradoksalną: żeby nie uczyć zbyt metodycznie. — Mam na myśli jeden przyjęty szablon, jedną zbawczą receptę. Żaden inny przedmiot nie daje nauczycielowi tyle swobody, nie apeluje tak dobitnie do jego sił twórczych, do jego indywidualności, jak język polski. Grobem szkoły jest szablonowa rutyna, w każdym przedmiocie wogóle — szczególnie zaś odnosi się to do języka polskiego. Nie można tu zalecić jednej metody; heury-