Strona:Jadwiga Marcinowska - Z głosów lądu i morza.djvu/258

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

Na tem wyniosłem, otwartem płaskowzgórzu wiatry panują nieustanne.
Dzisiejsza nędzna Madaba wyrosła z gruzów i kamienistej gleby. Zaledwo się rysuje ubogiemi kształtami; zgoła się nie odcina kolorem.
Stoją nizkie domostwa, często wcale bez okien; czworoboki kamienne nakryte płaskim dachem.
Światło wbieżało przez drzwi otwarte. Chłód z wnętrza takiego wieje. Światło ukazało w ścianach izby mieszkalnej idące rzędem framugi, to miejsce do spania przeznaczone.
Aliści w takiej oto izbie uprzejmość gospodarzy usuwa kupy ziarna zsypane na podłogę; zmywają grube pokłady śmiecia i kurzu.
Ukazała się nagle ciekawa, misterna posadzka mozajkowa; symetrycznie, według pewnego planu rozmieszczone są postacie zwierząt, drzewa z ptakami na gałęziach, w pośrodku głowa ludzka.
Mozajki znachodzą się tu w wielu miejscach, najciekawsza z nich w dzisiejszej cerkwi greckiej, zbudowanej ze szczątków dawnego kościoła. Oto część posadzki tworzy w mozajce wielką mapę starożytnej Palestyny. Rysunek bardzo misterny i zajmujący, że się już nie mówi o znacznej wartości naukowej.
Dzisiejsi mieszkańcy Madaby trudnią się