Strona:J. I. Kraszewski - Nowe studja literackie T.II.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
46

Ciebie na pomoc wzywam, ciebie o miłości —
.................
Która spornych żywiołów gniéw spinasz łańcuchem
Dna morskiego i nieba sięgasz swoim duchem,
Lwom srogość odejmujesz i żubrom północnym
Użyte serce dajesz bohatérom mocnym i t. d.

W wiérszu tejże księgi do Jana, jakże to piękny, prost ze zbolałego serca pochodzący wykrzyknik (IV. XXXVI).

Czyś ludzi nieznał? czyś tak rozumiał nieboże
Że czernie inszy owoc, niż tarki dać może?
Abo wilk nie miał szkodzić rogatemu stadu?
Abo wąż miał za czasem przestać swego jadu?

Taki jest wszędzie wielki ten nasz poeta, im głębiéj wczytujesz się w niego, tém większe odkrywasz w nim piękności. Na tém tle jasném, spokojném, wspaniałém, myśli wielkich, narodowych, religijnych, wykwitają cudnéj barwy i oblicza kwiaty poetyczne, wyrażenia zdumiewające obrazami, odcieniami, delikatnością a nawet siłą. Wprawdzie w Kochanowskim, ta siła tak jest pohamowana reflexją, że się rzadzéj ukazuje, ale znajdziecie ją w satyryku częściéj niż w poecie liryku, co naprzód i przedewszystkiem wylewa się ze swą rezygnacją chrześciańską i znosząc wszystko co Bóg zesłał, jak Bóg przykazał, nie użala się bardzo, nie narzeka zbytecznie, nie rozpacza, bo zna