Strona:Józef Wilhelm Rappaport - Nowe monologi.djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dać! Wpadłem, — jak wół do karety! (zrywa się z miejsca). Ale po co ja to państwu opowiadam? Miałem przeprosić was, oraz komitet tego wieczorku, z powodu tego, że dziś monologu wygłosić nie mogę, a wlazłem na brodawkę mojej żony... Raczcie mi „darować i uważać mnie za usprawiedliwionego, jeśli dziś monologu nie wygłoszę. Absolutnie nie mogłem! (do publ.). Pani nie wierzy? Proszę posłuchać, czy ja w tym winę ponoszę: Komitet tego wieczorku, znając moje zdolności sceniczne, wysłał do mnie delegację, aby mnie uprosić o wygłoszenie monologu. Zaledwie tylko delegacja z panem aptekarzem na czele, zjawiła się w moim domu, wpadła na nich Petronelcia, aż czarno zrobiło mi się w oczach. (do publ.). Niech pan poświadczy, panie aptekarzu, że mówię prawdę. Przypomina pan sobie, jak wołała: „Nie pozwolę, aby ten stary piernik...“ (przerywa zdanie — z żalem). Mnie nazwała starym piernikiem! — „Nie pozwolę aby ten stary piernik tańczył i skakał na scenie, jak pchła na nitce! Nie pozwolę — i basta!“ (do publ.). Pamięta pan, panie aptekarzu?... Cóż było robić? Obiecałem jednak po cichu panu aptekarzowi, że monolog wygłoszę, bez wiedzy żony. Próbowałem się uczyć ukradkiem — ale gdzie tam! Petronelcia ciągle do mnie miała jakiś interes: A zakołysz no dziecko, bo płacze (do publ.). Mam bowiem dziecko, o którym Petronelcia mówi, że musiała się „zapatrzeć“ na tego akademika, który się u nas stołował, bo całkiem do niego, jest podobne. — Zaledwie więc zakołysałem dziecko, już Petronelcia woła: „A dolej wody do baniaka, a popraw w piecu, a dosuń komin, podaj mi nożyczki, potrzymaj mi rondel, zadmuchaj do samowaru (mówi coraz prędzej) zdejm pieluszki, pozbieraj talerze, zaświeć lampę, wynieś to, przynieś tamto, wpuść to, wsuń tamto“ i tak bez końca i miary. Czyż w takich warunkach można się nauczyć monologu?... Przysze-