Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Zygmuntowskie czasy Tom 3.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wyjazd jego do zboru w Wilnie, dowodzą tajemnej sympatji dla reformy. Wszystko zdaje się przekonywać, że Radziwiłłowie, pierwsi w Litwie apostołowie reformy, wpoili także w króla to zamiłowanie nowinek.
Nadto zawsze wahający się aby miał zerwać z całą przeszłością, August objawiał tajemne swe myśli nieznacznemi łaski i protekcją ludzi, pomawianych o rozszerzanie niebezpiecznych zasad.
Jednym z pierwszych w Polsce najniebezpieczniejszych może apostołów reformy i zapewne nie bez wpływu na Zygmunta Augusta, do którego osoby łatwy miał przystęp, był człowiek zepsuty, chciwy swobody, namiętny i chytry, na dworze Bony wyuczony sztuki skrywania swych myśli, Włoch, mnich franciszkan Franciszek Lismanin. W początku sprawiał on obowiązek spowiednika przy królowej matce, a spowiedź tej kobiety, której ręki syn lękał się dotknąć aby w pocałunku trucizny mu nie dała — była może dla człowieka niepewnego charakteru pierwszym szczeblem do niewiary. Lismanin wyuczył się przewrotności przy niej: mnisza suknia ciężyła mu, życie klasztorne go dusiło, nie mając ducha swego stanu, męczył się położeniem swojem. Jemu potrzeba było znaczenia, bogactw, swobody, nie pokornej misji pocieszyciela, nie zaparcia się ciała i przyszłości doczesnej. Lismanin potajemnie z początku na księgach wyszłych w Wittemberdze, Lipsku i Bazylei uczył się zasad nowej nauki, nauki dumy, którą zwano nauką rozumu. Pochwytawszy zasady, zresztą łatwe do pojęcia, bo na jednym gruntujące się przeczeniu, rozpoczął nawracanie. Wielu ciekawych, wielu chciwych nauki, wielu płochych i niespokojnych, przybiegli ku niemu w nadziei dowiedzenia