Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wizerunki książąt i królów polskich.djvu/233

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   227   —

W chwili, gdy Polska wybierała Olbrachta, Litwa, korzystając z jej nieopatrzności i bezkrólewia, podniosła na wielkie księztwo Aleksandra brata Olbrachtowego bez dołożenia się i zgody Polaków. Było to znowu niemal zerwaniem owej unii, która nieustannie wiązana, ciągle się rozluzowywała.
Olbracht, któremu tradycya przypisuje tak wybitną dążność do zwiększenia władzy monarchicznej, w samym początku panowania musiał potwierdzać wszystkie przywileje szlachty, wymierzone przeciw władzy królewskiej, a wynękane na jego poprzednikach.
Jak się to stało, a nawet czy się tak stało, jak później opowiadano, rzecz jest niepewna i mętna. Zawsze jednak pozostał ślad jeżeli nie zatwierdzonych przywilejów, to w każdym razie żądań i wymagań.
Król tedy miał być obowiązany: nie odbierać nikomu dóbr ziemskich, pókiby sądownie za winnego nie był uznany; płacić rycerstwu od oszczepu, gdyby za granicę z niem wyciągnął (co się natenczas łatwo zdarzało); mianować urzędników tylko z pomiędzy ziemian miejscowych; nie nakładać innych podatków, oprócz postanowionego dwu groszy z łanu; nie stanowić praw i nie wydawać wojny bez zwołania zjazdu ziem wszystkich. Dodać miał do tego Olbracht obostrzające przepisy przeciwko zbiegłym kmieciom, przenoszącym się samowolnie na inne siedziby więcej niż po jednemu z rodziny, tudzież obierającym stan duchowny. Zastrzegano, aby ludziom nieszlacheckiego stanu beneficya w głównych świątyniach przystępnemi nie były. Mieszczanom wzbroniono nabywania dóbr ziemskich.
Są jednak dowody, iż przynajmniej te ostatnie postanowienia, jeżeli nawet zyskały moc prawa, wymijane były i nie stosowano się do nich ściśle.
Panujący ulubieńcom swoim rozdawał beneficya, nie zważając na pochodzenie, a kilku świadków starczyło, aby jawnemu mieszczaninowi nadać wrzekome szlachectwo. Tak samo kmiecie wywodzili się wedle upodobania, gdy raz miejsce urodzenia opuścili. Żądania owe i zastrzeżenia szlachty, bądź co bądź, są dowodem, że w łonie społeczeństwa odbywał się pewny ruch, będący skutkiem zamożności i rozwielmożenia stanu średniego. To się najważniejszą zdaje w tym czasie wskazówką. Miasta od czasów Kazimierza Wielkiego rosły i bogaciały; niektórzy tez kmiecie musieli mieć środki wydobywania się ze stanu przykuwającego ich do ziemi.
Posądzenia na króla Olbrachta, jakoby z pomocą Kallimacha dążył do ukrócenia przewagi możnych (nie szlachty), sięgać muszą panowania