Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/221

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 213 )

patrzyłem się dosyć figlów młodego Pukszty, kokieteryi panny Burmistrzównej, zabawnych poruszeń poczciwego traktijernika i dąsów panny Gabryeli, która, dzięki wierniejszemu słudze, wystąpiła w ten dzień w nowiuteńkim kapeluszu z kwiatami.
Z hukiem rozwarły się podwoje jadalnej sali rzęsisto oświéconej i ukazały się ogromne stoły zastawione różnego rodzaju potrawami. Kucharze pana Bomby nie zapomnieli i o piramidzie; słowem dosyć tam było wszystkiego i — jednego tylko brakło porządku.
Ale, miły czytelniku, który dosyć miałeś cierpliwości do ukoń-