Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/186

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 178 )

kiem ze spuszczonymi oczyma, w małych czapeczka, szérokich habitach, z kościanymi różańcami i paskami, które im się koło nóg uwijały. Nikt jeszcze w mieście o śpiesznym Gurtleiba wyjeździe nie wiedział i wszyscy zostawali w tej spokojności, jaką brak przedmiotów do roztrząsania nadaje. Mięta cały przejęty dziwném mojém opowiadaniem, biegł co siły oznajmić dostojnemu towarzystwu o tak prędkiej zmianie położenia. Jeszcze był na ulicy, a już dumać musiał o wielkiém wrażeniu, jakie uczyni jego nowinka. Laska szybko się okręcała w ręku, nogi formowały w powietrzu gzygzaki, poły od fraka jak wieżowa chorą-