Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/178

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 170 )

ktu i zapisów, uznaj zaręczyny za nieważne, a wtedy puszczę cię — inaczej, w tejże chwili będziesz pod wartą, ty i twoi towarzysze!
— Ale mię puścisz? rzekł stłumionym głosem zbrodniarz.
— Przysiąż! krzyknąłem nań, że nigdy w kraju nie postanie twoja noga, a w ówczas wolno ujedziesz — jeżeli cię gdziekolwiek bądź zobaczę, wnet podaję doniesienie — a wiesz jaka cię kara czeka!
Ze drżeniem zniweczono natychmiast ślady hańbiącej umowy, a Gurtleib rzuciwszy na mnie wzrok pełen złości, z rospaczą się oddalił. Po jego wyjściu nastąpiła chwila milczenia, a w oczach Emilii uj-