Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/86

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 78 )

kwadrans cały bezustannie szturmuje, a ja raz tylko mocno znać o sobie daję.
Wstąpiwszy za próg domowy, dziwić się trzeba nadzwyczajnemu porządkowi, który tu panuje: każda rzecz ma dla siebie przeznaczone miejsce, żaden goźdź napróżno w ścianie nie siedzi, a na sprzętach najbystrzejsze oko pyłku nie dostrzeże. Kanapy okryte są dréliszkowymi pokrowcami, a nad niemi tu i ówdzie widzisz różnej wielkości obrazy samego pana Gottlieba, na których nigdzie nie brak orderu Papieskiego w całej okazałości. Kanarki odzywają się w klatkach, a młynek blaszany w oknie warczy nieustannie. Jednostajność i ci-