Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 24 )

przypomina mu druga, a tym sposobem, w jego mowie wiąże się nieprzerwany łańcuch, który zawsze kończy się wcale odmiennie, niżeli się zaczął. Ostatnią razą zacząwszy mowę o kapeluszach, skończył przeklinając Woltera, a pisząc listy ma zwyczay nigdy nie kłaść podpisu, bo się spostrzedz nieumie, kiedy mu się jego papier zapisze. Pomimo tego szału nie złym jest doktorem, i w nieprzerwanej żyje zgodzie z aptekarzem; czasem tylko jakby niechcący dla ściśnienia mocniej związków przyjaźni, wadzą się o jaką w recepcie omyłkę, ale to trwa nazbyt krótko, aby się kłótnią nazywać mogło.