Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/290

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


żeby udać sztych za rysunek i nowe ze starych zrobić. Synowi kazał niby ukradkiem przedawać swoje roboty, żonie nosić żałobę, żeby pozorną jego śmiercią podróżyć dzieła. — O! jakże ten spodlony poeta przeklinać musiał świat na łożu śmiertelnem, że go przymusił do szukania skarbów w złocie!
Ta namiętność, którą przywodzim tylko jako dowód, do jakiego stopnia mogą się posunąć namiętności poety nawet z drogi swojej zbłąkane, najmniej jest poetom właściwa. Racine, jeden z najprozaiczniejszych poetów, tak mało wszakże dbał o pieniądze, że Despreaux, zimny krytyk i anatomista z podziwieniem wykrzykiwał, patrząc na niego: — Można być tak nieczułym na 1000 luidorów!
Chociaż jego poezje są tak zimne i jednostajne, Racine jednak miał naturę poety. Naśladownictwo zabiło w nim zapał i natchnienie. Jego deklamacje w ogrodzie Tuilleries, wśród tłumu robotników, którego, całe zajęty Mitrydatesem, nie widział, tłumu, który go brał za szalonego, mogłyby ujść za poetyczny zapał, gdyby w nich zimny Racine nie kazał się domyślać i podejrzewać więcej miłości własnej, zajętej przyszłym tryumfem, niż wieszczego zapału.
Błyszczący, a w istocie zimny charakter Francuzów, których namiętności po wierzchu serca się ślizgają, daje się czuć nawet w ich poetach,