Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Pod blachą.djvu/93

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Wszystkie trzy jaśniały wdziękami, ćmiły się wzajem blaskiem swej piękności, a bardziej jeszcze zwiędłą, schorzałą, zżółkłą Francuzkę. Ufała ona tak tajemniczemu jakiemuś swemu wdziękowi, dla profanów niedojrzanemu, iż wcale się zdawała nie obawiać porównania, a o płochego swego Pepi nie była wcale zazdrosną. Węzeł, który ją z nim łączył, był jakiejś zagadkowej natury, idealnej, niezmysłowej, gdyż pani de Vauban na miłostki księcia Józefa uśmiechała się tylko i wcale im nie stawała na drodze. Wyższą chciał się okazać nad gminną zazdrość i może tem też utrzymywała się na swem stanowisku.
Trzy piękne panie, siedzące u stolika, rozmawiały i śmiały się pocichu: Vauban słuszna, wysmukła, powolnym krokiem przesuwała się po saloniku, czasem zatrzymując się przy nich, rzucając słowo jak wyrocznię, to znów błądząc milcząca z myślami swemi.
Na węzełku batystowej chusteczki miała krople jakieś, które wąchała, a w kieszonce bombonierkę, z której kiedy niekiedy dobywała i niosła do ust pastylki. Zdala miała w istocie fizjognomję wielkiej pani, ruchy dystyngowane, powagę nieco komedjancką. Pilnie się przypatrzywszy, można było dostrzec rąk pielęgnowanych troskliwie, ale wcale nie arystokratycznych, a z pod maski rozpieszczonej faworyty przeglądał typ ludowy francuski. Oczy, choć przyćmione powiekami, wejrzenie miały bystre i przenikające. Domyślać się było można, iż ta roztkliwiona i rozmiękła twarzyczka, na której najmniejszego śladu szczerego uczucia nie było, w której panował chłód, niegdyś musiała umieć uśmiechać się zalotnie. Dziś już tej stawki do gry nie potrzebowała; udawała królową i inni jej zalecać się i dworować musieli.
Trzy panie były jakby dobranemi trzema typami niewieściemi tak, aby oko spoczywające na nich nic już do pożądania nie miało.
Była to cudna wiązanka, której każda barwa drugiej obok do podniesienia jej potęgi i blasku służyła.
Pani Józefowa Wielhorska (Dembińska z domu)