Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Pod blachą.djvu/198

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Na twarzy wygolonej do włoska, szerokiemi fałdami poprzecinanej, widać było spokojne sumienie człowieka, którego misja duchowa pogodzić się dała ze sprawą kieszeni, czującego, że obowiązki swe spełnił, a kabzę ma nabitą.
Niekiedy ktoś z wchodzących skinieniem głowy pozdrawiał pana Ledoux, naówczas Francuz, który tu wszystkich znał, a położenie każdego ocenić umiał, mierzył odpowiedź swą na powitanie wedle stopnia wartości człowieka. Niektórym z uśmiechem wdzięcznym kłaniał się do ziemi, rękę spuszczając; innych pozdrawiał grzecznie, ale niezbyt uniżenie, niektórych witał skinieniem głowy, a na wielu udawał nawet, że nie patrzy, aby się ich znajomością nie kompromitować.
Dnia tego spodziewał się pan Ledoux wielkiego napływu ze wszystkich obozów, bo wybrał szczęśliwą datą, gdy ani Pod blachą, ani Na górze, ani Pod filarami, ani nigdzie indziej przyjęcia nie było; Bogusławski zaś i pani Delicati, nie śmiejąc się z nim mierzyć, musieli mu ustąpić...
Kasyno dla wszystkich było miłe i pociągające, każdy rad się tu przypatrywał, jak też inne warstwy społeczeństwa wyglądają. — Napływ sześciozłotówek był pożądany, kasa się napełniała, powozy turkotały nieustannie i w salach robiło się coraz gwarniej.
Oprócz sali do tańców, gabinetów dla spoczynku, bufetów nieodzownych dla wielkiej zawsze ilości spragnionych i głodnych, w jednym pokoju przygotowane były stoliki do gry, gdyż namiętność do niej, tak nadzwyczajna za Stanisława Augusta, wcale nie była ostygła, zdawała się wyrastać jeszcze.
Grywano wszędzie, ciągniono bank u księcia Pod blachą i w Jabłonnie. Lubiła bardzo grać pani Tyszkiewiczowa i inne damy, całe wieczory niekiedy schodziły na tej kosztownej rozrywce. I przy kasynie, gdzie tyle osób tańcować nie mogło, bez kart się nie obchodziło.
Widok główniej sali, mimo dumy pana Ledoux, który się urządzeniem tego przyjęcia szczycił, wcale