Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Piękna pani.djvu/80

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dnej długo do niczego nie przywiązując wartości; ale w pierwszej posiadania godzinie tak się naiwnie dzieciniła fraszkami, żem jej doprawdy nieraz tych przelotnych chwilek szczęścia pozazdrościł.
Zbogacona nagle, natychmiast zmieniła mieszkanie, gdyż pierwsze nie wystarczyłoby na gromadzące się obrazy, bronzy, sprzęciki, gałganki, i tysiączne gromadzące się nabytki. Wszyscy, wielu nas tam było, musieliśmy przyjmować dary i upominki, a mnie dostał się przepyszny czarny pugilares na listy, który oddając szepnęła mi, by był użyty na tę korespondencję, com ją na piersiach zwykł był nosić. Nawzajem pobiegłem zaraz wyszukać dla niej jakiegoś godnego jej daru, ale chcąc go uczynić jak najdroższym i najwytworniejszym, wybrałem bransoletę czarno emaliowaną z wielkiem brylantowem spięciem. Poszła na nią znaczna część mojego majątku, który bym był cały wraz z życiem chętnie u nóg jej położył.
Gdym wieczorem przyniósł bransoletę i błagał, by ją przyjęła, Laura niezmiernie była nią uszczęśliwiona: włożyła na rękę, pocałowała mnie w czoło, obsypała podziękowaniami, pieszczotami, poprzysięgła, że się z nią nie rozdzieli do śmierci... A! te drogie słowa tak są sercu drogie, choć wiatr je unosi na pustynie z ust płochej kobiety!
Nazajutrz zaraz ustroiła się w czarną bransoletę, tworząc przedziwną o niej historyjkę, której słuchaliśmy wszyscy podziwiając łatwość, z jaką jej przychodziło cały z niczego wysnuć poemat. Miała ona być testamentowym darem, przysłanym jej z New-York przez spadkobierców pewnego Amerykanina, który długo prześladował ją swoją miłością i umarł z tęsknoty... Opisała nam nieszczęśliwego kochanka tak żywemi i dosadnemi kolory, że ja sam gotowym był w jego istnienie uwierzyć. Wszyscy u stołu oglądali ciekawie bransoletę, aż w ostatku i do moich rąk się dostała; podałem ją Halce, która z uśmiechem spojrzała na mnie, ruszyła nieznacznie ramionami i zwracając mi ją, szepnęła schylając się po serwetę: