Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 2.pdf/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Zapewne, odpowiedział Wójt — myślcie WMość co poczniecie.
— A WMość co zrobisz? spytał niejaki Bildziukiewicz.
— Ja, odpowiedział Wójt, będę siedział, z mego urzędu nie mogę się ruszyć!
— I ja, rzekł jeden z Ławników, toż uczynię, ale kram zamknę, i towary do folwarku miejskiego wywiozę.
— Toćby to i nam trzeba, rzekł Dubowicz inny mieszczanin, a nie lepiéj żeby to, żeby z Magistratu Wileńskiego wyprawić deputację do JMP. Kasztellana i do Pana Wojewody, z prośbą aby nie chcieli na szwank wystawiać miasta Królewskiéj JMości?
— Ej dajcie pokój temu, zawołał P. Durnik, żeby nas ze śmiészkami wyprawiono. Właśnie oni co na nas zważać będą, kiedy się tam wmięszawszy nie jeden Senator wziął nosa.
— To prawda, rzekł Wójt, ale i my coś znaczym, będąc brachium regium w tém mieście. I nasze przełożenia nie mogą być źle przyjęte, bo nam więcéj niż komu o całość i securitas miasta chodzić musi. Dobra zatém