Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 2.pdf/150

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Otwartém sercem i rękoma przyjmujemy Was, oczekiwaliśmy jak kanie dészczu! Witajcie Panie Wojewodo Witebski i Wy Panie Podskarbi — Jakże się podróżowało, jak się dojechało, jak się spało!
— Wyśmienicie! odpowiedzieli bracia,
— Pilno mi było WMMościów powitać, i dla tego chociaż zaledwie ósma może na półzégarzu i godzina nie do odwiedzin, pośpieszyłem piérwszy miłych gości zobaczyć.
— Wielceśmy wdzięczni? Siadajcież! Panie Wojewodo!
— Choćbyście nie prosili siądę, bom się zadychał idąc po schodkach — Co tam nowego w Warszawie, Król JMość?
— Zdrów dzięki Bogu.
— Pan Maciejowski in partibus Biskup Wileński?
— Już się zrzekł Biskupstwa —
— W nadziei Krakowskiego —
— Być może.
— Dobra zamiana! No! a będzie li tu u nas zgoda?