Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 1.pdf/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


błotem, lub szyderstwem w oczy. Oni zdają się tylko czatować na nas i na naszych, tak, że młodzieży nawet, do Akademji uczęszczającéj nie przepuszczają. A najwięcéj nas to boli, dodał wzdychając Jezuita, że to miejsce, skażone dziś pobytem heretyków, było pomieszkaniem świętobliwego naszego pastérza JM. Xiędza Cardynała Św. Syxta (Jerzego X. Radziwiłła) wielkiego protektora naszego Zakonu, o czém powiedziéć słusznie można słowy Pisma Św. — że to był dom modlitwy, a oni go zrobili jaskinią łotrów.
Kasztellan na samo wspomnienie Radziwiłłów zasępił czoło i rzekł.
— Cóż robić Ojcze, nie jednym oni Wam dają się czuć boleśnie. I mnie oni niemało zaleli za skórę, a ja to wszystko ofiaruję Rogu i do końca wytrwam. To mówiąc Kasztellan siwy już włos pogładził, jeżący mu się wpośrodku głowy i musnął siwiejącego wąsa.
— JWPanu coś oni bez wątpienia nowego gotować muszą. Niezwykły bowiem ruch i