Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Nad modrym Dunajem.djvu/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dzie to będzie... Niech wie, jak się jego rozkazy spełniają. Nie ulega to wątpliwości, że w 1772 kazał nas przetrzepać i dać pro memoria. Skorzystano z tego i machnęli sobie proprio motu... Ale ja odraportuję... Nakaże śledztwo... i kompartacyą dokumentów, do tego jestem przygotowany... Zjedzie komisya na grunt...
Stary już się był zapalił i rozgadał bez miary... ręką machał... twarz mu płonąła — gdy córka nie wiedząc jak go pohamować, dobyła koszyczek i poddała mu jedzenie. Słomiński jeszcze kończąc i uśmiechając się do swego powiernika, machinalnie rękę ściągnął i głód zaczął zaspakajać. Rozmowa w istocie została przerwana — i — jechali dalej w milczeniu.




Znużeni przybyli podróżni do Wiednia. Stary przespał znaczną część drogi, Eljasz ją przedumał, nie mogąc się zdrzemnąć, tak dziwnie był sam, nie wiedząc dla czego, przejęty i niespokojny, panna Aniela twarz zakrywszy gęstą zasłoną, nieporuszona siedziała, nad ojcem czuwając.
Rżewski po kilkakroć miał przyjemność wysługiwać się w drodze towarzyszce, przynosił jej kawę, poił wodą, oznajmywał o odpoczynkach. Proszono go nawet, aby pozostał w wagonie. Staremu urządził siedzenie wygodne... Małe te grzeczności zawiązały rodzaj znajomości i stosunku, chociaż pan Eljasz myślał po cichu, że z każdą inną młodą osobą byłby więcej uszedł drogi i znaczniejsze uczynił postępy, niż z panną Anielą.