Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Improwizacje dla Moich Przyjaciół.djvu/78

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Spójrz w przyszłość; ona przed tobą wyciąga się długa, ciemna, nudna, jednostajna; w oddaleniu spostrzegasz bóstwo twoje zwiędniałe, kilkoro dzieci wrzaskliwych i każdego roku, ten sam dom, te same osoby, to samo życie pokrajane na drobne jednostajne kawałeczki.
Tu ani wyżyć bez niebieskich migdałów; nie nakarmią cię pieszczoty, które ciągle jedna ręka, jedne usta, jedno łono udzielać będzie.
Za każdym razem spadnie z nich po odrobinie szczęścia, w końcu staną się tylko formą roskoszy, a nie roskoszą.
Napróżno będziesz się starał powrócić im wdzięk nowości i świeżość dawniéjszą — będziecie ziewać całując