Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Improwizacje dla Moich Przyjaciół.djvu/38

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


który był w Londynie, Paryżu, Petersburgu, jeździł wąchać ucywilizowanego świata, otworzyć gębę na cuda przemysłu, i wrócił tak głupi, jak wyjechał, z tą tylko różnicą, że przywiozł z sobą dwanaście par bótów paryzkich, cztéry tuziny koszul batystowych, lornetkę, kaszel, kilka fraków, migrenę, kaprysy i pejcz w srebro oprawny, mydło neapolitańskie i spazmy.
Ten Pan Terepajłło lubił bardzo kaszę gryczaną, ale to tak namiętnie, iż jadał ją zwykle rano, w południe i wieczorem. Przy tym pokarmie humor jego rozweselał się nieco: zaczynał opowiadania o zamorskich krajach, które zwiedził, i kończył zawsze ubolewaniem, że nig-