Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Improwizacje dla Moich Przyjaciół.djvu/106

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    miała skrzywione, patrzała przed siebie i drżała coraz mocniéj.
    Tłum ludu wracał z summy, Marysia patrzyła jeszcze, ale jegomość wymknął się tak, że go nie widziała, tylko jakiś bogobojny staruszek dał jéj pięciórkę, polecając, aby za duszę Anieli zmówiła trzy Zdrowaś Marja.