Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Gość nieznany.pdf/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

— Król? — zapytał Wiaduch. — On ma o czym innym myśleć, niż o nas.
— I o was powinien.
— Ha! Nie znamy go jeszcze. Nieboszczyka, starego Łokietka, tośmy znali. Dobry był. Z prostym kmieciem jak z człowiekiem nieraz pogadał, tośmy go i ratowali, gdy błąkał się po kraju.
— Syn jego pewnie to wam będzie pamiętał — rzekł gość, zamyślając się.
Po chwili wstał z ławy. Obejrzał się, a już wieczór nadchodził.
— Bóg zapłać gospodarzu, a i wam gosposiu Bóg zapłać! Nie traćcie, ojcze, nadziei w Bogu i w młodym