Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Dwa a dwa cztery.djvu/161

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Panna Lukrecya dosyć niemi nacieszyć nie mogła, i choć moda, wcale tego nie wymagała — lubiła je w całej okazałości i świetle okazywać.
Co się tycze kolorów, jakiemi bogata natura umalowała, to swoje arcy-dzieło, były one tak rozmaite i dziwne, jak na najgorszych flamandzkich obrazach. Włosy jej nie były jasne jak u Cerery, ani ciemne jakie Wenus miała; ani nawet złociste; ale nieźmiernie podobne, tylko nieco mocniejszego ponsowego koloru, jak u Cyprydy Tycyana; — do tego zaś tak niezwy-