Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Cześnikówny.djvu/77

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    odegrania się, które mimo chwilowego powodzenia, kończyły się zawsze znaczném długu powiększeniem, — Skórski winien był dwadzieścia tysięcy rubli generałowi, który się o nie nie upominał, i niby sobie z tego żartował. Zapraszał nieustannie p. Michała do siebie, pragnął mu ułatwić środki do odzyskania straty i wciągnął go tak, iż Skórski z przerażeniem widział przed sobą ruinę...
    Z samą panią generałową spotykał się często ale chwilowo, a oswoiwszy się z tém widmem, uspokojony iż nie zdawało się go znać nawet — przychodził już bez obawy, wmówiwszy w siebie że przeszłość zapomnianą została...
    Jakkolwiek gra ta zdawała się wcale nie obrachowaną, a wypadek jéj dziełem losu, zwiększając się przegrana, coraz bardziéj niepokoiła Skórskiego. Wstydził się mówić o tém komukolwiek. Nareście jednego wieczora wejrzenia i obroty kapitana i regenta tak jakoś zdały mu się znaczące, iż mocno przelękły pobiegł do swego przyjaciela pana radcy.
    Zastał go szczęściem w domu, przy poobiednim Kuryerku i drzymce, ze zgasłém cygarem.
    — Cóż ja ciebie nie widzę już! zawołał radca — co się z tobą dzieje! Generał cię zaarendował — słyszę przesiadujesz tam całe wieczory... toście się poprzyjaźnili.
    Skórski ani przeczył ani potwierdzał; — siadł zdyszany spocząć obejrzał się i nie rychło odezwał do radcy...
    — Powiedz ty mnie — nie słyszałeś nigdy nic o generale i jego grze w karty?
    — Jakto grze w karty? on! w karty? piérwszy raz słyszę... Wista grywają u niego, więcéj nic... Coż to ma znaczyć?
    — Tak, wista — odparł Skórski — nie mam się co przed tobą taić. Grałem i ja u niego wista... potemeśmy się rozgrywali...
    — Cóż? przegrałeś? dużoś przegrał? zapytał radca przestraszony, bo on sam nie grywał nigdy droższego nadkilkogroszowego.
    — Bardzo dużo...
    — Ale przecież nie tysiące?
    — Tysiące — rzekł spokojnie. Generał wprawdzie pieniędzy brać nie chce, ani o nich słyszéć nawet... Każe mi się odegrywać...
    — Niechże cię kaci porwą! krzyknął radca... Cóż? kilka tysięcy złotych?