Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Choroby wieku tom II.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

krajowego, a szczególniej na handel i przemysł papierniczy — nie studjowała ani postępów astronomji, ani filozofji katolickiej, ani galwanoplastyki nawet, rozglądała się po prostu i zimno w napływającym tłumie, szukając na kogoby sieć zarzucić, myśląc prozaicznie o znalezieniu męża, istoty mistycznej i nie zjawiającej się oczom śmiertelnych dziewic na zawołanie. A było tam dużo ludzi i młodych i żwawych, i przystojnych podobać się mogących, umiejących wypowiedzieć i wyśpiewać serdecznie nawet to czego nie czuli, ale nie dała im się uwieść panna Emilja, którą fabryka zapału, uniesień i poezji macierzyńska, domowa, zaraziła niedowiarstwem i rozczarowaniem. Powiadają że chłopcy w cukierniach nigdy słodyczy nie jedzą, tak im one obrzydną. Miała także panna Emilja gołych a rozmarzonych poetów do wyboru bez liku, gotowych uklęknąć przed nią i jej posażkiem, ale ci jej nie smakowali wcale.
Plan jej był osnuty z góry i niezmiernie praktycznie obmyślany, jak na tak młode ze wsi dziewczątko — powiedziała sobie że wyszuka starego a bogatego męża, istotę dogorywającą, słabą, którąby rządzić mogła i uszczęśliwić go swem poświęceniem. Djabeł, który jak wiadomo nigdy nie śpi i ochotnie do takich robót pomaga, od których porękawiczne mu się należy, podsunął jej zaraz, obawiając się zmiany tak pięknego pomysłu — prawie to czego żądała, niemal na urząd dla niej zrobionego człowieka.
Był nim, ni mniej ni więcej, ten sam pan Felicjan Plama, który ich z Demborowa wypędził. Choć to się jeszcze nieco resztek młodości koło niego świeciło, i na pozór z daleka widziany, za starego kawalera mógł uchodzić, z bliska przypatrzywszy się, łatwo było dostrzedz zgrzybiałego starca, podtrzymującego się kosmetykami, peruką i elegancją odmładzającą. Umysł żywy jeszcze i energja wielka, posługiwały się ciałem zniszczonem, wyżytem, przebutwiałem rozpustą i nadużyciem wszelkiego rodzaju. Musiał się perfumować, żeby nie czuć było odeń zgnilizny, która go trawiła, a co-