Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Choroby wieku tom II.djvu/21

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    — A! poczekajcież! poczekajcie... nie razem Kraków zbudowany, co ja wam powiem, ja sam jeszcze nic nie wiem... Co mam darmo banialuki prawić... dajcie mi czas... ja tak w chwili pochwycić nie mogę wszystkiego, stary jestem maruda...
    Nic nie mówiąc i nie dając poznać po sobie co myśli, pracował mecenas tydzień, dopytywał, spisywał, sprowadzał, dochodził, jeździł po folwarkach, posyłał do akt, nareszcie w sobotę wieczorem po wieczerzy gdy się rozchodzili z salonu, kiwnął nieznacznie na rotmistrza i w milczeniu przez dziedziniec poprowadził go z sobą do mieszkania.
    Rotmistrz pośpieszył niespokojny trochę.
    — No, rzekł zawsze gorąco kąpany — nie piecz-że mnie już stary na wolnym ogniu — juściż do tej pory wiedzieć musisz.
    — Właśnie mój rotmistrzu, potom cię i wezwał, żeby z tobą rozumnie pogadać.
    — Choćby głupio, abyś raz przecie gębę otworzył...
    — A! jak głupio, to lepiej milczeć, rzekł uśmiechając się smutno ormianin — posłuchajże no stary, dodał ciszej i podchodząc do niego — tu nie ma co w bawełnę obwijać... nie dobrze jest...
    — No, a cóż tam złego!
    — Rozpatrzywszy się, rozliczywszy, rozmyśliwszy, rozrachowawszy wszystkie sperandy, ot dzieciom nie wiele zostaje. Mogąć one kawęczyć i powoli się wypłacać wierzycielom, bo im tam nikt dokuczać nie będzie i kredyt by znalazły, ale na to życie stracą w niewoli, i trudno jeszcze żeby się oczyściły. Majątek duży, ale w trzech częściach cudzy... jak to im powiedzieć? zgryzą się bardzo biedne dzieciaki... jak myślisz?
    — A juściż nie powiem żeby im było miło — odparł rotmistrz, ale Michał i sam czuł że coś koło nich nie najlepiej, kiedy asindzieja wzywał. On i Anna przygotowani są na wszystko! Nie juścić jednak i Porzecza się im wyrzec przyjdzie?
    — Porzecza samego, nie wiem, rzekł Manusiewicz, ale reszty majątku pewnie, jeśli chcą pokoju i swobody.