Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Całe życie biedna.djvu/176

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.
162

do rozwodu doprowadzić, zabiłby p. Mateusza i najsrożejby się pomścił. Ukryty w blizkości, szpiegował, wywiadywał się i cały oddał się jednéj myśli, jednéj żądzy pomszczenia się. Przejrzawszy jednak jakim sposobem mógłby zamiaru dopełnić, środków wynaleźć nie umiał.
Wiedział on, że anielska Anna, znosząc wiele, cierpiała bez użalenia się, łagodnie i przyjęła życie jak było, nie przypuszczając podobieństwa przemiany na lepsze. Jednakże pojmował, iż wmięszawszy między małżeństwo trzecią jaką zręczną osobę, mógłby krokiem ku zemście postąpić, pojmował, że mąż gdyby miał na nią podejrzenia, zacząłby się z nią gorzej jeszcze obchodzić, że przywiedziona do rospaczy Anna mogłaby się chwycić jakiegoś środka ratunku. — Stanął więc na tém, że należało mu wyszukać kogoś, coby małżeństwo poróżnił, było to trudném raz, że się musiał ukrywać, powtóre, że nikogo zdatnego ku téj missij szatańskiéj nie znał. Nie tracił jednak nadziei, i z nieugiętą wolą zemsty, pieszcząc się myślą tą, czekał pory, wyglądał człowieka. Lecz próżno łamał głowę, szukał, patrzał, probował, nikt mu się niezdarzył; cierpliwy cze-