Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Całe życie biedna.djvu/172

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.
158

— Przekonaj się Pani, zawołał, jakiemu to uwierzyłaś człowiekowi! on cię całe życie oszukiwał, on jest złodziejem i fałszerzem!
— Fałszerzem!
— Tak, bo Indult, za którym ślub dany, nieważny i fałszywy! Pani nie jesteś jego żoną, zapisy niszczym, jesteś wolną i panią majątku.
— Ale to być nie może! zawołała Ciotka niedowierzając.
— To tak dalece jest prawda, że Bałabanowicz za sfałszowanie Indultu może być najsrożéj karany, i jeśli ja nie będę miał nad nim litości, zginie!
— Nie gubże go, odpowiedziała Podkomorzyna, wstając i prosząc, i mnie wstydu przez to narobisz —
— Oto są zapisy, rzekł Mateusz, każesz mi je pani zniszczyć?
— Spal je! spal.
Wnet płonęły na kominku.
— Spal i ten Indult!
— O! tego nie mogę uczynić, odpowiedział Mateusz, Bałabanowicz zechce nas processować, a tak mamy go w ręku, ugoda będzie łatwa i Ciocia oswobodzona zostanie od niego.