Strona:Józef Ignacy Kraszewski-Wieczory drezdeńskie.djvu/112

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Wszakżebyście się oburzyli, porwali w obronie niepodległości waszej? hę? dodał mówiący...
Sas dumał, popił piwa, zatrzasnął kufel z hałasem i głową rzucił.
— Ne–e! ne–e! Nie, rzekł, Prusacy są daleko silniejsi od nas... musielibyśmy siedzieć cicho i cierpieć; ale Donnerweter... klęlibyśmy łotrów co by wlazło!
Takie jest usposobienie Saxonii i krajów ucywilizowanych przemysłem i pracą...
Rolnik gdyby postradał w wojnie chatę, zbiór, bydło, powróci do zagona i do swojego chleba kawałka, warstat do pracy mu pozostał.
Mienie rzemieślnika, proletaryusza lada rozruch niszczy i niepowrotnie rozprasza; a przypuściwszy nawet żeby je uchował, niepokój kraju oddziaływa szkodliwiej na jego