Strona:Józef Chociszewski - Bukiet pieśni światowych.djvu/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Płyń barko moja, pogoda sprzyja,
Niech cię prowadzi święta Łucya.
Burza w noc cichą, gdy nie zagraża,
Wolniej oddycha pierś marynarza:
Z wesołą piosnką skały omija,
Bo go prowadzi święta Łucya.
O Neapolu, prześliczny kraju!
Kto cię nie widział, nie poznał raju.
Jako dziewica świeża, radosna,
Tak się uśmiecha wieczysta wiosna.
Czego się spieszysz w noc cichą, jasną?
Gwiazdy ukażą brzeg, zanim zgasną,
Natura swoje wdzięki rozwija,
Żeglarzy wspiera święta Łucya!



89.

Ach mój Boże, ach mój Panie,
Źle na świecie źle!
Z biedą człowiek rano wstaje,
Z biedą kładzie się.
Mróz na dworze i wiatr wieje,
I do chaty dmie,
Na kominie skra nie tleje,
Niema drzewa, nie.
W jasnym dworze tańczą pany,
I kapela grzmi,
Lecz głośniejsze chłopskie tany,
Głośniej piosnka brzmi.