Strona:Józef Birkenmajer - Wesołe dni.djvu/6

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Fabryka samolotów.

Nasza gromadka, chłopaki żwawe
Co nigdy się nie nudzą.
Zaraz wymyślą jakaś zabawę,
Gdy tylko ze snu się zbudzą!

Na dzień dzisiejszy plan już jest gotów,
Jakaż zabawa wspaniała!
Będzie wytwórnia tu samolotów,
Stanie fabryka tu cała!

Nie brak do pracy chłopcom ochoty,
W rękach robota się pali.
Pyszne, mocne będą samoloty,
Chociaż z drzewa — nie ze stali.

Zapał do pracy panuje szczery,
Majstrują śmigła i skrzydła.
W ruch idą młotki, piłki, siekiery,
Śruby, kadłuby, spoidła.

Jeden samolot całkiem już gotów,
Aparat piękny i dobry!
Rwie się poprostu do górnych lotów.
Nazwać musimy go „Chrobry“!

Andrzej przykręca, Marek piłuje,
Ewunia pomóc też rada,
Każdy, jak może dzielnie pracuje,
Cała się trudzi gromada.

Słowem robota kipi i wre
W nowej fabryce R. W. D.