Strona:Józef Birkenmajer - Poszumy Bajkału.djvu/158

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


II.

Nie byłem wam Tyrtejem... Bolesna oceno!...
Pieśń ma w szeregi zbrojnych nie pozwała kroci, —
Garstka na jej pobudkę zerwała się jeno,
Lecz słabość w nich zastrzęgła, jak grzyb od wilgoci.

Nie spartańskie to plemię! Triumf ich nie złoci,
Lecz — zwyciężonych — w jasyr wrogowie dziś żeną...
Lud twój dziś nas rozgromił, Messeno, Messeno!
My lub wy — zapytuję — którzy z nas heloci?

Nie! nie wyście nas zmogli! wszak garstką nieliczną
Rozpraszaliśmy wasze setki i tysiące,
Wychodząc z tych zapasów silnie i zdobyczno —

Ale zżarła nam słabość serca bolejące,
Słabość, która tęsknotą była bezgraniczną
Za ojczyzną, rzuconą w tak długiej rozłące.

Złobino.