Strona:Józef Birkenmajer - Moi przyjaciele.djvu/4

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jedynaczek.

Tak mówiła mama-klaczka
Do źrebaka-jedynaczka:
Słuchaj, drogie moje źrebię,
Kiedyś będzie koniś z ciebie!

Dziś swobodnie sobie hasasz
I na łączce się wypasasz,
Raźno nóżką sobie tupiesz,
Koniczynkę smaczną chrupiesz.

Inne ci nieznane cele,
Jako szczęście i wesele;
Oj, zatęsknisz nieraz po nim,
Gdy już będziesz starym koniem...


Krowa.

Zawsze poczciwa, zawsze spokojna,
Chodzi po łące ta krówka dojna.
Przez cały dzionek jeść nie ustaje,
A potem w stajni moc mleka daje.
Człowiek bez krowy, mój mocny Boże,
W żaden się sposób obejść nie może,
Bo mleko, masło i ser, o dziecię,
To pożywienie najlepsze w świecie!
Wszelkie frykasy, wszelkie zachcianki,
Niczym są, wobec dobrej śmietanki.