Strona:Józef Birkenmajer - Moi przyjaciele.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Paw.

Patrzcie, jak paw się w słońcu wdzięczy!
Pożyczył sobie barw od tęczy,
Rozwinął ogon w kształt wachlarza
I sunie z miną dygnitarza.

Przyjemność widok jego sprawia.
Musisz podziwiać wdzięki pawia,
Nie skąpisz pochwał mu bez liku,
Póki... nie słyszysz jego krzyku!

Często się zdarza tak wśród ludzi,
Że ktoś, co podziw, zachwyt budzi,
Później nam przykry zawód sprawia,
Bowiem podobny jest do pawia.


Kaczka.

Gdy chodzi, ciągle się kiwa,
Ale przewybornie pływa,
Nasza kaczka urodziwa!
Ledwo się wylęgną młode,
Raptem, gwałtem biegną w wodę,
Gdzie mają pełną swobodę!
Głową w dół pływa kaczka,
Gdy z dna dobyć chce robaczka,
Pożąda tego przysmaczka!