Strona:Józef Birkenmajer - Moi przyjaciele.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Cielęta.

Rozumem nie grzeszy
Czarne cielątko,
Z wszystkiego się cieszy,
Niewiele ma rozsądku.
Jak to cielę —
Nie trzeba mu wiele!
Zobaczyło wrota
Pomalowane
Gapi się niecnota
Zadumane.
Jak to cielę
Nie widziało wiele.
Przyszło cielę łaciate
I też myśli:
„Po co żeśmy z bratem
Tutaj przyszli?“
Już to cielę
Nie wymyśli wiele.


Kura.

Piskląt nie spuszcza z oka
Troskliwa pani kwoka.
Dzielnie ich nieraz broni,
Kota i psa precz odgoni!
Ogromną jest jej buta,
Rzuca się na koguta,
A kiedy podbiegnie dziecko,
Podrapać je może zdradziecko!
Widzicie oto dziatki,
Co to jest miłość matki!